Katharsis | Refleksje po kolejnym tygodniu | Katharsis
22345
single,single-post,postid-22345,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,boxed,,wpb-js-composer js-comp-ver-4.3.4,vc_responsive

Refleksje po kolejnym tygodniu

Refleksje po kolejnym tygodniu

Aleksandra

Czuję, że nie skorzystałam w pełni z poprzedniego tygodnia, bo opuściłam większość zajęć. Było to spowodowane egzaminami na uczelni i niezależne ode mnie – moje złe samopoczucie było nie powodem nieobecności, a ich skutkiem.

W grupie czuję się dobrze, chcę tu przychodzić, daje mi to poczucie, iż robię dla siebie coś dobrego. Cieszę się, że koleżanka z grupy, która miała myśli rezygnacyjne, nadal na nią uczęszcza, jestem zasmucona, bo jedna z uczestniczek przekroczyła liczbę możliwych nieobecności i tym samym została wykluczona z grupy. Jest mi przykro, bo czuję, jakby straciła jakąś szansę dla siebie, a przez to także ja jestem stratna.

*

Bella

Tydzień, który minął, był dla mnie przełomowy. Przeszłam kryzys, spowodowany reakcją grupy na moją osobę – ogromna przykrość, która przyniosła swoje owoce. Najpierw były one przepełnione goryczą, ale w miarę dojrzewania pozostawiły słodki smak.

Na dojrzałe, pełne smaku owoce potrzebne są m.in. woda, czas i słońce. Ja najpierw zalałam się łzami, a w miarę upływu czasu zobaczyłam promyk słońca, dający nadzieję na lepszą przyszłość.

PS Dopiero po tych przeżyciach poczułam, ku swojemu zaskoczeniu, integrację z grupą.

*

BLACK

nie udało mi się dzisiaj przybić macki. :C

*

-ja-

Po trzecim tygodniu terapii czuję duże zmęczenie i fizyczne, i psychiczne. Nie wiem dlaczego.

*

Maryś

Po długiej przegranej walce z lękiem, bólem i brakiem akceptacji. Obwiniam siebie za złe myśli. Postanowiłem to zaakceptować. Teraz widzę jasno, jaśniej niż kiedykolwiek. Widzę siebie, istotę pustą w środku, która pozwoliła się zamienić w to, czego najbardziej nienawidzi, w bezradny kłębek nerwów czekający na wsparcie i miłość, która jest nieosiągalna i zawsze ucieka. Miłość jest szaleństwem.

I ja, jestem szalony.

*

Janina

Jest dobrze. I chyba to wszystko, co mogę powiedzieć jako podsumowanie ubiegłego tygodnia. I naprawdę w to wierzę. Będzie to trwać tak długo jak zechcę. Wszystko to bowiem zależy tylko ode mnie. Umacnia mnie wiara w samego siebie. Przepełniają mnie też uczucia do członków grupy. Jestem z nich dumny i napędzają mnie oni do tego, aby tutaj przychodzić i jak najbardziej się angażować.

Siedząc na zajęciach, ułożyłem krótki plan na każdy dzień:

„Wstać rano, robić niesamowite rzeczy, iść spać”

:)

*

raskova

Wiele się o sobie dowiedziałam. To ciekawe, że mogę się przyjrzeć sobie, trochę jakby stojąc obok i odsuwając emocje.

Czuję się ostatnio bardzo samotna mimo tak wielu ludzi wokół. Potrafię zasnąć prawie wszędzie, tym od dawna reguluję nadmiar emocji. Na przekór zmęczeniu staram się robić wiele, nie tylko o tym rozmyślać. Dzięki kilku tarciom w grupie dość brutalnie zderzyłam się ze swoimi lękami. Rozmawiam więcej z ludźmi, przepraszam tych, których mogłam skrzywdzić i ciążyło mi to na sumieniu. Spotykam się z osobami, które przypominają mi kogoś z grupy, aby móc ich obraz skonfrontować z tymi, których widzę na oddziale, dostrzec różnice, osłabić projekcje. Boję się wszystkiego wkoło, ale walczę z tym jak tylko mogę. Uważam to za duży sukces.

Wiecznie gniewna, często rzewna, nieokrzesana, egzaltowana Natasia.

*

Temet nosce

Trzeci tydzień minął dla mnie pod znakiem zapytania: czym jest dla mnie grupa i jakie jest moje w niej miejsce. Specjalnie się nad tym nie zastanawiałem. Obserwowałem tak jakby z boku jak myśli same się kotłują i dyskutują ze sobą. W czwartek wieczorem wszystko samo się poustawiało na swoje miejsca. Rozumiem grupę jako instytucję, częściowo formalną, a w przeważającej części – nieformalną. Formalną, bo zorganizowaną przez placówkę NFZ i ma kilka zasad, na które świadomie musiałem się zgodzić: poufność, trzeźwość i frekwencja. W pozostałym zakresie nasza grupa nie jest instytucją o jasnej i wyraźnej formie. Mam wrażenie, że ile osób w naszej grupie, tyle grup. Czyli każdy z nas ma jakieś ukryte założenia, oczekiwania… A nawet nakazy i zakazy.

I tu powstaje ważne dla mnie pytanie: czy mam domyślać się, jakie ukryte regulaminy ma każdy z członków grupy, czy nie? Czy w momencie, kiedy już wiem jakie są oczekiwania innych wobec grupy, mam się do nich dostosowywać?

Na dzień dzisiejszy mam następujące odpowiedzi: Dla mnie grupa nie istnieje, poza oczywiście jej formalnym wymiarem. Nie zgadzam się na spełnianie czyichś oczekiwań, zarówno tych już wypowiedzianych, a tym bardziej tych ukrytych. Najważniejsza sprawa dla mnie – pozostawać sobą w relacji do poszczególnych osób z naszej wspólnej terapii. Nie zasłaniać się wyimaginowaną opinią grupy, nie poświęcać się jej.

BYĆ SOBĄ TERAZ W TRAKCIE INTERAKCJI Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM!

*

Voucher

Trzeci tydzień.

Nachodziły mnie myśli – po co ja tu jestem?

Jak Oni mogą mi pomóc? Te myśli znikały jednak, gdy dwa dni kiedy byłem poddenerwowany nie były w sumie takimi stresowymi na myśl, że znów będę w tej grupie. Co więcej – odważyłem się nawet pierwszy raz sam przyjechać. Był to także tydzień, kiedy naszło mnie OGROMNE w****ienie… Byłem blisko wybuchu. Po dwóch dniach przeszło mi ono, czułem zarazem ulgę, że tego nie zrobiłem. Ten tydzień kończę z takim jednym zdaniem – pozdrowienia dla kolegi T.

Piąteczka!

PS Jedziemy z tym dalej!

Brak komentarzy

Dodaj komentarz