Katharsis | Aktualności | Katharsis
20780
page,page-id-20780,page-child,parent-pageid-20189,page-template,page-template-blog-large-image-whole-post,page-template-blog-large-image-whole-post-php,ajax_fade,page_not_loaded,boxed,,wpb-js-composer js-comp-ver-4.3.4,vc_responsive

Aktualności

Podsumowanie połowy turnusu terapeutycznego

Margo

Podobno dziś mija połowa terapii?! Nie wiem, dlaczego tego nie czuję, a co w ogóle czuję? No właśnie, to problem, bo niektórzy tu tak pięknie wyrażają swoje uczucia, a ja nie potrafię :( Gdy kiełkują w mojej głowie wydają mi się ważne, ale jak się nimi dzielę z grupą, to brzmią jakoś pusto!!! Więc może powiem tylko, że końcówka ostatniego tygodnia była burzliwa, po burzy wychodzi słońce i dla mnie też ono zaświeciło, jeszcze bardziej zbliżając mnie do grupy i tym samym zmieniając ciutkę mój „nieakceptowany” punkt widzenia… i niektóre poglądy, a czas pokaże, czy ta zmiana będzie trwała!!

*

 

Orti

Nie umiem napisać jednego zdania lub dwóch jak niektórzy tutaj. Czuję, że albo mogę pisać w nieskończoność albo zostawić pustą kartkę. Zawsze, gdy mam coś tu napisać towarzyszą mi zniechęcenie i bezsilność. Próbuję sobie przypomnieć jakie uczucia towarzyszyły mi po czwartku, ale chyba już wyparłem większość z nich. Na pewno w piątek i po psychoterapii w czwartek czułem, że już nie czuję się tu bezpiecznie, ale dzisiaj to uczucie całkiem zniknęło. Czułem też wtedy, że nie powinienem się tutaj już więcej odzywać z powodów, które teraz zapomniałem albo wyparłem ale to uczucie też całkiem zniknęło, może dlatego, że nie pamiętam powodów dlaczego nie miałbym się odzywać. W tą niedzielę mam też egzamin z biologii i jeszcze się do niego nie uczyłem i nie wiem czy będę się uczył, boję się go.

*

 

M.

Sześć tygodni, ponoć tyle czasu jest potrzebne, żeby utrwalić zmianę. Czy coś się zmieniło? Mąż mówi, że mnie nie poznaje. Znajomi, że „kwitnę”. Ja: nie wiem. Na pewno wolniej żyję, mniej planuję. Mniej robię, więcej jestem. Mam tu komfort bycia. I póki co chcę, żeby się nie kończyło.

*

 

Freiheit

Chyba przywiązałam się do grupy. Martwi mnie to. Nie potrafię wyobrazić sobie momentu, w którym ludzie, z którymi siedzę tyle godzin po 5 razy w tygodniu znikną z mojego życia. Coraz większym trudem jest dla mnie moment budzenia się ze snu. Bez mojej woli jestem wtrącana w rzeczywistość. Wywołuje to we mnie ogromne poczucie lęku i panikę nie do wytrzymania. Tym uczuciom towarzyszą myśli samobójcze i chęć okaleczania się – wszystko, byleby nie obcować z rzeczywistością, jakoś mnie od niej oderwać. Nacięcia byłyby zminimalizowaniem mojego bólu, a zarazem usprawiedliwieniem się przed samą sobą, kiedy nie mam siły wstać i w końcu nie wstaję. Wykańcza mnie poczucie bezsilności.

*

 

TUMI

Uufffff…tydzień minął. Było jak w życiu. Emocje od -50 do +80. To wyczerpało mnie totalnie energetycznie, ale ustabilizowało emocjonalnie.

*

 

Rozamunda

W nicości ducha

wszystko wybucha,

Kończy się dobre i zaczyna ciążyć

Myśl

Niczym pieruny

Niczym szpila maleńka

zawsze prędzej czy później

coś pęka i w sercu ciągła udręka.

Miliony oczu na Ciebie patrzą

W milionach giną i moje, płaczę

przerywa milczenie, w powietrze patrzę,

zaciska mnie świat,

znikam i ja.

*

 

P.

Po raz pierwszy nie chce mi się nic pisać. Mam blokadę i wydaje mi się, że będzie mi trudno opowiedzieć o wielu rzeczach, z którymi tutaj przyszedłem.

*

 

MOTYL

Bardzo owocny tydzień – sporo emocji (tych negatywnych). Spięcie, poczucie winy, stres…ale również spojrzenie terapeutki warte więcej niż tysiąc słów, za co jestem ogromnie wdzięczna. Dowiedziałam się znów czegoś o sobie i chyba o to tu chodzi. Inspirujące zajęcia plastyczne i ruchowe – przełamywanie lodów. Wróciłam do malowania w weekend, co mnie relaksuje. Staram się cieszyć drobiazgami, ale w środku nadal wieczna zmarzlina. Czekam na wiosnę.

 

Wrażenia po pierwszym tygodniu terapii

Freiheit

Moje podejście do terapii grupowej od początku jest neutralne w stronę negatywnego i na razie pod tym względem nic się nie zmienia. Myślę, że muszę dać sobie jeszcze trochę czasu – w końcu minął zaledwie tydzień. Od momentu rozpoczęcia terapii pojawia się we mnie blokada emocjonalna – nic nie jestem w stanie z siebie wyrzucić. Jednocześnie zauważyłam poprawę nastroju. Wynika ona chyba z tego, że oddział dzienny traktuję jako swego rodzaju azyl – jest to dla mnie miejsce odpoczynku od obowiązków i wymagań. Grupa daje mi poczucie bezpieczeństwa, spokoju. Mam nadzieję, że tego nie zniszczę.

*

 

MOTYL

Cieszę się, że weekend się skończył i mogę tu być. Męczy mnie przebywanie w domu i kontakt z wiecznie zmartwioną Mamą. Miałam się wyprowadzać w tym tygodniu jednak się nie udało – właścicielka mieszkania nie potwierdziła podpisania umowy… Jest mi przykro, ale z drugiej strony po tym tygodniu spędzonym na oddziale widzę, że przeprowadzka mogłaby wiązać się ze zbyt dużym obciążeniem. Terapia to duży wysiłek. Dużo większy niż sobie to wyobrażałam. Gdy wracam do domu nie pozostaje mi zbyt wiele energii na inne sprawy. Na dodatkową pracę chyba też nie będzie siły… Zaczynam się przyzwyczajać, że wyobrażenia nijak się mają do zastanej rzeczywistości. Przestaję planować. Co ma być to będzie:)

*

 

Margo

Pierwszy tydzień terapii za mną… Grupa – super! Odczucia – niejednoznaczne: raz mega spokój, innym razem niebotyczny lęk. Jedno czego jestem pewna to to, że chcę wytrwać do końca, bo pierwotnie nie byłam tego taka pewna! Cały czas czekam aż coś się we mnie „zadzieje”, bo na razie to chyba proces adaptacyjny, który wbrew oczekiwaniom odbieram nader (jak na mnie) pozytywnie. Na razie sceptycyzm, co do efektów terapii nie mija…!

*

 

P.

Zaczynam ten tydzień ze zmęczeniem nie tyle fizycznym, co wynikającym z codziennych spraw i obowiązków. Nakręcam się co rano, aby wskoczyć na obroty, które pozwolą mi przebrnąć przez te 5 h pracy i  5 h terapii. Jeszcze chciałbym zająć się czymś, coś zrobić dla siebie lub innych i czuję, że nie mam czasu i sił. W grupie czuję się dobrze. Czas spędzony na terapii odnajduję jako chwile relaksu. Lubię słuchać i odnajdywać w słowach innych własne doświadczenia i przeżycia. To zaskakujące za każdym razem, ile wspólnego mogą mieć ze sobą przypadkowi ludzie. Brakuje mi natomiast kontaktu z osobami, które nie wyrażają jeszcze gotowości do zabierania głosu. Najprzyjemniej słuchało mi się dzisiaj jednej z koleżanek. Znowu okazało się, że moje wyobrażenie na temat drugiego człowieka jest mylne. Nie spodziewałem się, że jej historia tak mocno mnie poruszy i odnajdę w niej tyle pokrewnych wątków.

*

 

YOPAL

Jestem… tu czasami obecny, kiedy indziej zamyślony i zupełnie odcięty. Spoglądam na swoje dotychczasowe życie przez pryzmat problemów całej grupy ludzi, których ledwo co znam… Czy przynosi mi to ulgę? Po chwili namysłu szczerze wątpię. Początkowy, co prawda słaby entuzjazm i nadzieje związane z terapią trochę zaczynają się rozjeżdżać i stopniowo słabnąć. Ale mam nadzieję, że nie odejdę stąd pod byle pretekstem, jak to śpiewa A.Ostrowski.

*

 

Mamuśka

Mam wrażenie, że schodzę wgłąb wspomnień, w korytarze zapomnienia. Spotykam małą dziewczynkę, samotną i coraz bardziej hardą. Nastoletnią dziewczynę zagubioną, silną i nadwrażliwą… Kolaż z życia… filmowe sceny wybranych zdarzeń. Powtarzają się słowa: relacje, zależność, dorosłość, rodzice, opuszczenie… A tak poza tym, to jestem na turnusie.Oglądam filmy, oddycham, jem zupę, chodzę z kijkami… I nie wiem czy mam przerwę od życia czy przerwę na życie.

*

 

TUMI

W tym tygodniu oszczędzam pracy naszej blogerce.

 

Pierwsze refleksje po rozpoczęciu nowego turnusu terapeutycznego

Mamuśka

„KULA ZIEMSKA JEST JEDNAK OKRĄGŁA”

Siedząc naprzeciwko sympatycznej Pani Doktor czułam niedowierzanie i drwiłam sama z siebie. Pani Psychiatra właśnie wypisywała mi skierowanie na dzienny oddział pomocy psychiatrycznej. To był punkt, w którym naprawdę nie chciałam się znaleźć. Całe życie biegłam w przeciwnym kierunku niż moja matka. Matka wariatka. Ona trafiła do szpitala mając 33 lata, ja mam 39. Dałam radę o 6 lat dłużej… Ziemia jest okrągła, jak idziesz w przeciwnym kierunku i tak dojdziesz do punktu, od którego uciekasz.

I tak oto tu jestem. Mając w życiu wszystko czego chcę, czego chciałam, dokonując niezależnych, samodzielnych, zbuntowanych wyborów dotarłam tu, gdzie ona.

Nie daję rady, mam dość, straciłam energię, siłę, zapał do życia, kolory, natchnienie, emocje…

Może się zatrzymam, może przestanę uciekać… od siebie.

*

 

Rozamunda

Z lekka mi ulżyło, bo o ile normalni jesteśmy wszyscy, o tyle wiem, że tylko w takiej grupie jeden drugiego rozumie.

Szkoda, że wszyscy tacy nie są.

*

 

TUMI 

Praktycznie pierwszy dzień za mną. Z terapią łączyłem olbrzymie nadzieje. Wczoraj, wychodząc o 18:30 byłem pewien, że nie przyjdę tutaj już nigdy, że to nie dla mnie. Dzisiaj rano zmobilizowałem wszystkie swoje siły, aby pojawić się na terapii ponownie.

Tyle nowych, obcych ludzi… Jestem przytłoczony…

Kiedy pomyślę, że mam tutaj sięgnąć do najdalszych zakamarków duszy i wyznać to wszystko tutaj, to będzie jak spowiedź życia – jestem przerażony.

Śpię fatalnie – to najlepszy miernik tego jak się czuję.

*

 

P.

Moje zaciekawienie się nie kończy, a raczej zaczyna. Czuję się jak na obozie wypoczynkowym  grupą dobrych znajomych. Nie wiem, czy ten stan przetrwa, kiedy zacznie się właściwa terapia, kiedy zaczniemy pracować. Może będą wtykane pierwsze szpile. Może to uczucie ogólnego zadowolenia pryśnie i zacznę się zastanawiać, czy chcę tu przychodzić. Niemniej jednak czuję się pozytywnie nastawiony i chcę wynieść z tych spotkań jak najwięcej. Chcę naładować, albo raczej podregulować akumulatory na resztę życia. Dostać coś i dać od siebie tyle, ile zdołam. Ale przede wszystkim nastawiony jestem na branie i pracę nad własnymi problemami.

*

 

Margo

Przyszłam na oddział w ogromnym stresie, wystraszona i wyobcowana (jak zawsze),

pełna obaw, jakich ludzi zastanę? Szybko jednak okazało się, że współcierpiący są w porządku, może nie podobni do mnie, ale też nie jakoś „straszni”. Bałam się tych 5 godzin spędzanych na oddziale codziennie, ale jak na razie mijają bardzo szybko, a ja sama znajduję wiele wspólnego w odczuciach wypowiadanych przez współtowarzyszy. Czekam co będzie dalej… z niecierpliwością!

*

 

MOTYL

Zaczyna drugi dzień na oddziale.Czuję się nieprzytomna i rozmyta. Ale jednocześnie pełna nadziei. Mam takie wewnętrzne przekonanie, że to była dobra decyzja. Nawet zaczynam nabierać motywacji do pracy. Pomimo tego, że czuję w środku wypalenie i wyczerpanie, jest jakaś iskierka, jakieś światło w tunelu (który do niedawna był czarny jak smoła).

Ludzie są ok.

Nawet zaczynam nabierać empatii w stosunku do osób z korporacji. A może nawet będę mogła się czegoś od nich nauczyć? Może wyjdę z mojej korpofobii? 😀

*

 

Orti

Wolę napisać cokolwiek niż nie napisać nic, więc jakością tego wpisu postaram się nie przejmować.

Czuję, że uporządkowanie moich myśli trwa zbyt długo na taką formę, ale wolę cokolwiek napisać. Podoba mi się grupa, do której trafiłem. Mam w tej chwili pustkę w głowie, ale jednocześnie niezliczone myśli, które przelatują mi przez umysł zbyt szybko, bym mógł je złapać.

Nie boję się nad sobą pracować, więc chce się uporządkować i „ogarnąć”. Na pewno będę kontynuować terapię, cokolwiek by się stało.

*

 

YOPAL

Dzisiaj drugi dzień grupy, spostrzeżenia całkiem sympatyczne, ciekawi ludzie, różne problemy. Mam nadzieje dla siebie i dla grupy, że wszyscy poradzą sobie chociaż w części z tym, z czym się zmagają.

 

Ostatnie wpisy – podsumowanie XXIII turnusu terapeutycznego

Aleksandra

Ostatni tydzień terapii… Z każdą chwilą jesteśmy coraz bliżej końca, który budzi we mnie odrobinę niepokoju, smutku i podekscytowania zarazem.

Czuję, że te trzy miesiące dużo wniosły w moje życie – przede wszystkim świadomość siebie. Bywały dni, kiedy wyłączałam się z rozmowy i zatapiałam w swoim świecie wyobrażeń niezwiązanych z grupą, bywały dni, kiedy prowadziłam ożywione dyskusje bywały dni gdy mi się chciało i takie, gdzie prawie zasypiałam. Wszystkie jednak uznaję za wartościowe.

Jeżeli czytając tego bloga, stoisz przed wyborem – zgłosić się czy nie – zrób to. Możesz tylko zyskać. :) (bądź stracić zafałszowany obraz siebie i świata).

*

BLACK

ostatni tydzień, ostatni wpis na blogu. zamiast różowego długopisu, mam klasyczny, czarny. cały weekend zastanawiałam się, co zawrzeć w dzisiejszym wpisie. spisywałam myśli, analizowałam całe 3 miesiące mojej pracy, denerwowałam się, gubiłam wątki, stresowałam się, dochodziłam do dziwnych wniosków… i nadal nie wiem co napisać, by miało to ręce i nogi.

czego się nauczyłam? tego, że lepiej jest nigdy nie zaznać prawdziwego szczęścia, niż poznać jego cudowny, słodki smak, by potem zalać go goryczą tej obrzydliwej, czarnej rzeczywistości i tkwić w tej beznadziei, czując ogromną stratę w sercu.

wciąż czuję ogromny strach. tak jak bałam się ludzi, tak nadal się ich boję. tak jak bałam się przyszłości, tak nadal się jej boję. boję się wszystkiego. ciągle czuję ogromny niepokój, ciągłą niepewność. czuję się jak mała, bezbronna, zlękniona dziewczynka, siedząca w rogu ciemnego pokoju, chowająca głowę w swoich kolanach. sama mam ochotę się schować. zamknąć się w pokoju, wleźć do wyra, zakryć się kołdrą z kotem i powetować tak dni, tygodnie… tam nikt mnie nie skrzywdzi, tam nikt mnie nie znajdzie, tam nikt nie zwróci na mnie uwagi.

w trakcie terapii zatraciłam jeszcze bardziej grunt pod nogami, nie wiem gdzie jestem, co mm robić, na co było to wszystko… miałam nadzieję, że przez te prawie 3 miesiące, choć trochę uporządkuję sobie głowę, coś stanie się dla mnie bardziej jasne, zrozumiałe. ale zastaję tam jeszcze większy bałagan niż przed terapią.

odtworzyły się moje doświadczenia z przeszłości. bardzo bolesne. i znowu nie potrafię sobie poradzić z tą sytuacją. nie potrafię się z tym wszystkim pogodzić, nie potrafię znaleźć rozwiązania, mm tak ogromne wrażenie, że wszystkie problemy leżą w mojej osobie. że to ja muszę się zmienić, by móc funkcjonować z innymi. muszę zmienić siebie, moje myślenie, moje postrzeganie świata. moje skrajności zmienić w coś bardziej wypośrodkowanego. muszę nauczyć się akceptować innych takimi, jakimi są.

udało mi się odkryć to, co sprawi, że będę szczęśliwa. mimo, że zawsze upierałam się przy tym, że życie samemu jest spoko, że nie potrzebuję nikogo, że wszystko zniosę sama, że sama sobie ze wszystkim poradzę… dowiedziałam się, że do bycia szczęśliwą potrzebuję bliskości drugiej osoby. poczucia bezpieczeństwa, przytulenia, spokoju…

myślę, że wcześniej nie zaznawałam szczęścia dlatego, że żyłam samotnie, odgrodzona wielkim murem od ludzi. bez miłości.

zostały nam tylko 4 dni. dzisiaj nie mam jeszcze prawa wszystkiego przekreślać. czasem wystarczy tylko chwila, aby wszystko się odmieniło. nadzieja, nadzieja, nadzieja. jeszcze wszystko może się ułożyć, jeszcze wszystko może być dobrze, prawda? nie mogę się poddać. muszę być silna, tak?

„Człowiek, tak jak nie może sam siebie stworzyć, 

tak nie może sam siebie uszczęśliwić.”

~ św. Augustyn

*

–  ja –

Dziś ostatni wpis i krótkie podsumowanie. Dla mnie były to trzy miesiące ciężkiej pracy, która pomału zaczyna przynosić efekty. Pierwszego dnia terapii nie wiedziałam właściwie, po co się na nią zgłosiłam. Może dlatego, że nie miałam siły oddychać, jeść, nie mogłam spać i wszystko mnie przerażało? Dziś usłyszałam od swojego psychiatry: „świecą się pani oczy”. Jestem teraz pewna, że po to właśnie przyszłam, aby znowu oczy były pełne blasku. Optymistycznie patrzę w przyszłość, snuję plany (skrojone na własne siły), uśmiecham się do siebie i ludzi wokół.

Zajęcia terapeutyczne czasami przypominały poligon, a czasami spokojną, słoneczną i zieloną łąkę. Ani razu nie przyszło mi jednak na myśl, aby z nich zrezygnować. Oczywiście mam obawy, jak teraz potoczą się moje losy i czy sobie poradzę z trudnościami, które niewątpliwie przyjdą. Mój główny wniosek z odbytej terapii: czasami mam prawo się zatrzymać, aby móc pójść dalej. Polecam – terapia działa!

*

MATI

Przed terapią:

Od kiedy pamięta, zawsze siedział w cieniu

On to osoba wyklęta, nie wiedział czemu

Tonął w sentymentach, tracił przedział tlenu

Ludzie to zwierzęta, na ból szukał serum

Po terapii:

Inny człowiek, zmieniony wewnętrznie.

*

TEMET NOSCE

Jak rozpoczynałem terapię, trzy miesiące wydawały się być dosyć krótkim okresem. Teraz, gdy się już prawie kończy, widzę jak bardzo się myliłem. 3 miesiące – to roczny kwartał! Pięć dni w tygodniu po pięć godzin. Czas spędzony tu – był dla mnie bardzo ważny przede wszystkim dlatego, że był dla mnie. Codziennie miałem dla siebie co najmniej pięć godzin. Jak spędziłem ten czas? Dokładnie tak jak chciałem. Czy terapia zadziałała na mnie? Nie miała szans. To ja działam: analizuję, weryfikuję, powtórnie analizuję… Aż przychodzą do głowy małe odkrycia. Czy terapia się skończy dla mnie w tym tygodniu? No nie, dalej będę analizować, weryfikować i podejmować decyzje…

Bycie wśród ludzi w grupie terapeutycznej pokazało mi, że ja – ze swoimi poglądami i sposobem bycia – jestem w zdecydowanej mniejszości. We wcześniejszym moim życiu często tak się czułem i było mi bardzo źle. Teraz w pełni świadomie akceptuję moją odmienność i inność. Zrozumiałem co miał na myśli Mark Twain mówiąc:

„Jeśli zauważasz, że znajdujesz się po stronie większości, 

czas byś się zatrzymał i zastanowił nad sobą.”

*

Voucher

„To już jest koniec, nie ma już nic…” w taki oto sposób można by zacytować ten ostatni, kończący tydzień. Jest jednak małe „ale” – słowa „nie ma już nic” zastąpmy czymś pozytywnym, bo to początek ku lepszemu. Czego się tu nauczyłem? Trudno tak jednoznacznie określić. Na pewno tego, by bardziej przejmować się sobą i nie zapominać o własnym dobru. Nauczyłem się też chyba w miarę wyciszać w stresujących chwilach oraz spoglądać na to, co wywołuje u mnie negatywne emocje. Ale co z lękiem? Siedzi gdzieś tam z tyłu głowy, ale staram się stawiać go w centrum uwagi. Będzie brakowało tych wspólnie spędzonych chwil i „litrów” zjedzonych zupek, ale jedno się kończy, a zaczyna drugie – LEPSZE, SPOKOJNIEJSZE ŻYCIE!!! Kod-recepta na wrota do tego świata? T-M-N-A-P-O-J-M-K-B.

Bracie, mamo, tato, dziadkowie, rodzino, znajomi, a przede wszystkim stary, pogodny, bez żadnych obaw Marcinie – I’M COMING HOME!!!

Nabór do otwartej grupy terapeutycznej

Informujemy, że trwa nabór do otwartej grupy terapeutycznej.

Udział w grupie pomaga:

  • w rozpoznawaniu źródeł przeżywanych trudności
  • w rozumieniu wpływu na siebie, swoje zdrowie I życie
  • w świadomym budowaniu I utrzymywaniu relacji z innymi ludźmi
  • w świadomym podejmowaniu wyborów I decyzji życiowych
  • w wypracowywaniu sposobów dobrego radzenia sobie z różnymi dolegliwościami
  • uzyskać wsparcie w zmaganiach z trudnościami życia codziennego, które nie podlegają zmianie.

Grupa ma charakter otwarty (slow open), liczy maksymalnie 12 osób. Minimalny czas udziału w grupie to 6 miesięcy. Prowadzona jest przez certyfikowane psychoterapeutki: Romanę Błauciak i Annę Wantułę. Sesje terapeutyczne odbywają się raz w tygodniu.

Do udziału w grupie zapraszamy osoby, które wcześniej korzystały już z różnych form pomocy psychologicznej i są zainteresowane pogłębianiem pracy nad sobą i dalszym rozwojem.

Udział w grupie poprzedzony jest indywidualnymi konsultacjami z psychoterapeutkami prowadzącymi grupę.

Miesięczny koszt uczestnictwa w grupie wynosi 400 zł.

Wszystkie zainteresowane osoby zachęcamy do kontaktu:

rejestracja@katharsis.poznan.pl

tel. 881 551 771

NABÓR DO GRUPY NA DZIENNYM ODDZIALE PSYCHIATRYCZNYM

Informujemy, że trwa nabór na kolejny turnus Dziennego Oddziału Psychiatrycznego, który rozpocznie się we wrześniu.

Z terapii grupowej w ramach Oddziału Dziennego mogą skorzystać:

  • osoby z diagnozą zaburzeń: nerwicowych, osobowości i zachowania, odżywiania, nastroju (depresja) oraz osoby, które:
  • doświadczają trudności w relacjach rodzinnych, zawodowych i towarzyskich;
  • mają problemy w komunikowaniu się z innymi ludźmi (są wycofane, nieśmiałe);
  • są samotne, bezradne, doświadczają poczucia winy lub poczucia utraty sensu życia;
  • mają trudności w rozwiązywaniu kryzysów życiowych;
  • mają trudności z radzeniem sobie ze stratą (np. bliskich osób, utratą pracy);
  • zgłaszają bolesne doświadczenia z okresu dzieciństwa i dorastania (uzależnienia, przemoc w rodzinie);
  • zmagają się z problemem zachowań autodestrukcyjnych;
  • odbyły hospitalizację i mają trudności w powrocie do codziennego funkcjonowania.
Jak zgłosić się na Oddział?
  1. Pacjent ustala w Rejestracji Poradni termin konsultacji z psychologiem. Może to zrobić osobiście lub telefonicznie:
    Poznań, ul. Kórnicka 24, (1 piętro, pokój 105)
    numer telefonu 61 875 24 59 / 881 551 771
  2. Na konsultację pacjent udaje się z aktualnym skierowaniem do psychologa.
  3. Po odbyciu pierwszej konsultacji psycholog informuje pacjenta w jakim terminie zostanie przekazana mu informacja o dacie kolejnej konsultacji psychologicznej (jeśli wstępnie pacjent kwalifikuje się do terapii na Oddziale).
  4. W drugiej konsultacji uczestniczy dwóch psychologów. Podczas rozmowy pacjent może lepiej zrozumieć na czym polega terapia grupowa; omawiane są wątpliwości i obawy pacjenta.
  5. Podczas drugiej konsultacji zostaje podany termin, w jakim zostanie pacjentowi przekazana informacja o zakwalifikowaniu na Oddział.
  6. Między pierwszą a drugą konsultacją pacjent odbywa także wizytę psychiatryczną.

Zajęcia w ramach oddziału odbywają się od poniedziałku do piątku w godzinach od 13:00 do 20:00. Czas trwania turnusu terapeutycznego wynosi 12 tygodni.

Terapia finansowana jest w ramach kontraktu z NFZ.

W ramach oddziału pacjenci codziennie uczestniczą w dwugodzinnej terapii grupowej, a także w różnych zajęciach: filmoterapii, choreoterapii, warsztatach z psychologiem, nauce relaksacji i nordic walkingu. Mają także możliwość tworzenia własnego bloga. Każdego dnia zapewniony jest również obiad o godzinie 15:30.

Wszystkich zainteresowanych tą formą pomocy zachęcamy do kontaktu z Rejestracją.

Podsumowanie piątego tygodnia terapii

Aleksandra

Zgodnie z zamiarem z poprzedniego tygodnia, przez pięć ostatnich sesji byłam skupiona na „tu i teraz”. Środowa sesja była całkowicie poświęcona mi, wyraziłam bowiem wątpliwość, czy ta terapia pomoże mi przezwyciężyć mój problem z lękiem, prawie z pewnością myśląc, że nie pomoże. Opowiadając swoją historię, wypowiadając na głos to, co siedzi we mnie od bardzo dawna, czułam i wyrzucałam z siebie morze emocji. Uczestnicy i terapeutki odnosili się do tego co mówię, przekazywali swoje pomysły na walkę z przeszkadzającym mi lękiem, uważnie mnie słuchali. A ja po raz pierwszy od rozpoczęcia naszego turnusu przyjrzałam się moim uczuciom do członków grupy i łączącym nas relacjom. Tamta sesja była dla mnie bardzo emocjonująca i ciężka, ale utwierdziła mnie w tym, że warto tu przychodzić.

*

BLACK

spać mi się kce, spać mi się kce, spać mi się kce… jest mi tak słabo, że ledwo przyjeżdżam na zajęcia. najchętniej zamknęłabym się w swoim pokoju, nie wychodząc z niego przez tydzień… dwa… miesiąc… schowałabym się pod kołdrą i przespała cały ten czas. jestem zmęczona, blada jak trup, jest coraz gorzej, tracę nadzieję, poddaję się, nie widzę żadnego sensu w tym, że jednak znajduję się w tym miejscu. jestem sama. sama jak palec na tym marnym świecie. nawet lekarze mnie olewają. jedyna osoba, która jeszcze próbuje mnie ratować to mój brat. ale co on, biedak, ma począć, gdy sam nie ma kolorowego życia i musi radzić sobie z własnymi problemami.

im bardziej nie chcę być problemem, tym bardziej nim jestem.

*

-ja-

Kolejny tydzień za nami, Grupa coraz bardziej aktywna i zżyta. Dobrze mi tutaj. Cieszę się, że mam ochotę i odwagę wyrażać swoje uczucia i odczucia względem ludzi, którzy mnie otaczają. Wreszcie zauważam swoje potrzeby i zaczynam je głośno wypowiadać. O dziwo – czuję się z tym bardzo dobrze. Dałam sobie prawo do wyjścia z roli „cierpiętnicy”.. Chcę, aby moje życie (czyli obowiązki, troski, radości) były skrojone na moją miarę. Wokół siebie widzę tylu ludzi, którzy mogą mi w tym pomóc. Czas z tego skorzystać – możliwości są tylko dwie: pomogą albo nie. Ważne, że spróbuję.

*

Janina

Widzę zmiany. Jedną z nich jest to, że nie zacznę tego wpisu od banalnego „Minął kolejny tydzień”. Wydaje mi się teraz czymś smutnym, skupiać się na upływie czasu. Może chodzi też o fakt, że zaczynam tęsknić za członkami grupy podczas wolnych weekendów. Wolę więc nie wybiegać w przód do września…

W ogóle smutek jako taki stał mi się obcy i kiedy pojawia się jako niezapowiedziany gość podczas psychoterapii, mam wielką ochotę udawać, że wcale się nie znamy. Kolejną zmianą, widoczną gołym okiem jest dama długość tego wpisu, to już kolejne zdanie więcej niż poprzednio!

Całość terapii kojarzy mi się ze skakaniem po trampolinie. Póki co jeszcze nie spadłem. Oby tak dalej. Łatwiej jest mi uwierzyć w sens, w sens czegokolwiek. Ciekawe czy możliwe jest już tak zawsze odbijać się i odbijać bez przykrych konsekwencji.

*

MATI

Po niedługim czasie zastanowień uznaję, że tym razem nie będę pisał niczego. Jest to podsumowanie moich odczuć z poprzedniego tygodnia.

*

raskova

Właściwie co tydzień mogłabym napisać to samo: nowe odkrycia, trudne spotkania z wiedzą o samej sobie i wiele inspiracji do zmian.

Dziś – po piątkowym preludium – ośmieszyłam się totalnie. Jest mi z tym dobrze jak nigdy. Nawet jeśli bywam w czymś kiepska, przestraszona lub nieszczera, to mam do tego prawo, bo JESTEM CZŁOWIEKIEM, aż i tylko.

Coraz lepiej rozumiem mamę, tatę, brata, właściwie całą rodzinę. Dzięki otwartości w terapii również poza nią łatwiej mi się komunikować. Dostaję tak wiele wsparcia i miłości od rodziny, współlokatorów, przyjaciół i znajomych. Moje serce wyrywa się z piersi na myśl o tym, że bliscy mi otaczają mnie taką troską!

Także i tu, na terapii, czuję większą bliskość między nami. Jestem ważna, potrzebna i zauważalna. Znaczę coś dla innych i nie potrzebuję cierpieć lub smucić się, by być zauważoną. Jestem, tylko i aż.

Z każdymi zajęciami nabywam większej świadomości mojego ciała, sensu życia, celu i przekonania, że dam sobie radę, taka jaką jestem teraz. Daję sobie prawo do posiadania wad, poszukiwania, upadków i powstawania z nich. Dzięki temu łatwiej mi pozwolić ludziom wokół mnie na bycie nieidealnymi. Biorę odpowiedzialność za swoje życie.

Brakuje mi tu B. i M. .

*

TEMET NOSCE

V tydz. minął. Mam większą świadomość, że budowanie relacji z innymi zaczyna się od budowania relacji ze sobą samym. Np. uśmiechając się częściej do siebie – częściej uśmiecham się do innych. Gdy akceptuję siebie i nie mam wielkich oczekiwań wobec siebie – odpada potrzeba porównywania się z innymi. Wtedy też nikogo nie oceniam, nikogo się nie boję, żyję z sekundy na sekundę.

Jest jednak jedna rzecz, z którą nie mogę się łatwo godzić, ani u siebie ani u innych. Jest to niezauważanie życia poprzez permanentne tkwienie w przeszłości oraz snucie nieustannych planów na przyszłość. Zgadzam się z Johnem Lennonem: „Zycie to jest coś, co nam mija, kiedy robimy plany na przyszłość”

*

Voucher (ten autor)

Tydzień nr 5 …

Najgorszy jak do tej pory. Niby nic nie zwiastowało tego, a jednak. Poniedziałek jak to poniedziałek – zaczął się normalnie, dopóki koleżanka N. mnie nie poirytowała. Wtorek jak to wtorek – było jak co tydzień. Nadszedł jednak kolejny dzień – środa. Nic nie zapowiadało złego samopoczucia u mnie, a jednak – walka ze swoim lękiem, dolegliwościami i obfita nerwówka. Być może udzielił mi się też trochę nastrój koleżanki K., czego koniec końców reasumując nie wytrzymałem i spierdoliłem do domu po pierwszej części zajęć. Oczywiście bez urazy koleżanko K. – to wszystkie czynniki się na to złożyły, nie tylko Twoja poruszająca historia. Wtedy wróciły znowu myśli: „A co jak po prostu… umrę?”. Kolejnego dnia nie miałem najmniejszej ochoty tu być – zostałem w swych czterech ścianach i byłem praktycznie sam ze sobą. Wracając na grupę w piątek wiedziałem, że sucha nitka na mnie nie pozostanie. Było mi najciężej jak nigdy dotąd przez poprzednie cztery tygodnie. Koniec końców druga część zajęć dała mi znów optymizm, jak i nastawienie grupy do mnie.

Tydzień kończę z myślą: „Człowieku! Nie pozwól by lęk wygrał! Wierzę w Ciebie…”

PIąteczka!

PS

Gdy M. rapuje, cała grupa podskakuje

Swym flow daje show, cała grupa robi „wow”

Patrzy w kafelki, chyba nad czymś kontempluje

Uważaj człowieku – zaraz swoim rymem zaatakuje! 😉

Whoop Whoop ;P

Wrażenia Uczestników po pierwszym miesiącu terapii

Aleksandra

Czwarty tydzień nie zapisał się w mojej pamięci. Nie pamiętam szczegółów, nie pamiętam sesji i zajęć – pamiętam tylko, że w piątek dużo się śmiałam.

Ten śmiech był mi potrzebny, tylko skąd ta niepamięć..? Może wynikła ona ze zmęczenia, roztargnienia… Bo mimo braku pracy, uczelni czy ważniejszych obowiązków poza terapią, czuję się właśnie coraz bardziej zmęczona, psychicznie i fizycznie.

W nowy tydzień wchodzę z postanowieniem, że nie pozwolę myślom odpływać z sali 107, tak jak to było w minionym tygodniu, nawet jeśli zniechęcenie nie minie.

*

BLACK

Ostatni tydzień wywołał we mnie dużo skrajnych emocji. Zranienie, smutek, odrzucenie, bezsens… radość, głośny śmiech, ulga, poczucie, że nie jestem pozostawiona sama sobie. Powrót myślami do przeszłości uświadomił mi, że sprawy zapomniane nie są rozwiązane. Dało mi to do zrozumienia, że ukrywanie wszystkiego gdzieś w najgłębszych skrawkach mojej duszy jest dobrym rozwiązaniem, ale krótkotrwałym.

Chciałabym pewnego dnia zdobyć się na odwagę i powiedzieć o swoich tajemnicach, sprawach, które chciałam zamknąć w sercu na zawsze. O sytuacjach dla mnie bolesnych, które sprawiły, że znalazłam się na tym miejscu.

Jednak ciągle się boję, czuję lęk przed niezrozumieniem, nieakceptacją, przed tym, że zostanę znielubiona… zauważyłam, że od czasu gdy zżyłam się z grupą, znowu mam tendencję do udawania, by tylko nie wyszło na jaw jak beznadziejnym człowiekiem jestem.

Znowu wpadłam w błędne koło.

*

Janina

Minął czwarty tydzień. Wydaje się, że jestem bliżej swojego wnętrza, chociaż jeszcze długa droga wgłąb. Jestem też skupiony na osiągnięciu celu jak nigdy przedtem. Czasami mam wrażenie, jakby każdy kolejny dzień był taki sam, ale zaciskam zęby i wierzę w sens tego co robię.

Czas pędzi jak oszalały. Jestem ciekaw, czy po następnym tygodniu zacznę zauważać pierwsze oznaki zmiany. Póki co wierzę i trwam.

*

Maryś

Dobro, Zło, Światłość i Ciemność.

Wszystko istnieje po coś, chociaż nikt nie wie jaki był początek i jak to możliwe. Każdy ma własną rolę, nikt nie jest zły czy dobry. Każdy balansuje między tymi dwoma aspektami. Droga jest indywidualna dla każdego. Najważniejsze, by pamiętać o tym, że na wielu ludzi nie mamy wpływu. Ale jest jedna osoba, na którą zawsze mamy.

To my sami.

*

MATI

Moje samopoczucie jest praktycznie niezmienne, czyli lekko zaniżone. Jest ono dla mnie ważne, ponieważ od samopoczucia w głównej części zależy działanie w moim życiu. Jeśli chodzi o relacje grupowe, to sprawiają, że jestem bardziej świadomy, ponieważ zdaję sobie sprawę z własnych myśli i reakcji. Wiem jak mogę być odbierany, czego mogę się spodziewać i co wypadałoby zmienić. Terapię traktuję jako drogę i zmierzam w kierunku normalnej, akceptowalnej dla mnie codzienności.

Innymi słowy:

Witaj w mojej głowie na planecie Matiego,

To wybuchowa baza mego myślenia osobistego, mam tam tyle bólu,

że to zabija mnie całego, mimo tego żalu dalej jestem podejścia pozytywnego.

*

raskova

Było mi całkiem dobrze. Mówiłam szczerze, płakałam i śmiałam się na przemian. Wiele emocji, odkryć w sobie, w ludziach wokół mnie – zarówno o najbliższych, jak i o tych w grupie, coraz dla mnie ważniejszych.  Problemy w relacjach nie są takie olbrzymie, jak mi się wydawało, a wyobrażenia o tym, co inni czują lub myślą, konfrontowane z rzeczywistością, okazują się często dalekie od prawdy. Skupiam się coraz częściej na tym, co jest tu i teraz, żyję chwilą i doceniam ludzi wokół mnie. Cieszę się, że trafiam na osoby, które wskazują mi różne punkty widzenia i inspirują do zmiany. Pozdrawiam tu nawet kolegę M., który bardzo chciał być w tym tygodniu blogerem, a został krzesełkowym.

Cieszę się, że tu jestem.

*

Temet nosce

Czwarty tydzień minął dla mnie pod znakiem „EMOCJI”. Od pewnego czasu obserwowałem swoje emocje wyłącznie w ciele. Coraz częściej udawało mi się nie dopuścić emocji do umysłu. Nawet nie musiałem ich nazywać. Po rozmowach z terapeutami i członkami grupy terapeutycznej w tym tygodniu postanowiłem pobawić się w nazywanie różnych stanów psychicznych, jakie we mnie powstają. Podszedłem do sprawy zgodnie z zaleceniami mojego doktora psychiatrii i wygooglowałem jakie emocje występują u ludzi. Jakież było moje zdziwienie, że do emocji zaliczane są też „pogoda ducha” i „akceptacja”. W tych stanach jest największe wyzwalania hormonów tzw. szczęścia i duża redukcja hormonów stresu.

Dzięki tym rozmyślaniom uświadomiłem sobie, że mimo występowania u mnie nieprzyjemnych emocji, próbuję jednocześnie wzbudzić emocje przyjemne – takie jak „pogoda ducha” i „akceptacja”. W tym tygodniu dosyć często uwaga zarówno członków grupy, jak i terapeutów skupiała się na mnie. Nie zawsze opinie innych były zgodne z moimi. Czułem w ciele spięcie i dużo się nad tym zastanawiałem. Dlaczego tak często mam inne opinie aniżeli większość. Czy to jakaś moja potrzeba stawania w opozycji do większości? Kontestowania wszystkiego? Dzisiaj jednak zdałem sobie sprawę, że zachowuję się tak nie dlatego, że chcę być inny niż większość. Zachowuję się tak BO JESTEM INNY.

*

Voucher

Tydzień (chyba?) czwarty…

Tak naprawdę pierwszy ze 100% obecnością. Tylko co on mi dał? Z pewnością – mogłem porozmawiać o swoim problemie z kolegą B., który miewał podobnie. Był moment, gdy poczułem pewną stratę, ale diametralnie zmieniłem nastawienie po w/w rozmowie. Nie byłbym sobą, gdybym jednak nie napisał o wizycie w podwodnym świecie doktora Octopusa. Dała mi ona kopa do działania i nie przejmowania się jedną z mych chorób. Przy okazji dostałem lekcję języka polskiego. Tydzień podsumować mogę tak – już trochę wiem jak to jest być Janiną :)

Blogerze spróbuj się doczytać i to przepisać! 😀

Piąteczka

Nabór do grupy na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym

Informujemy, że trwa nabór na kolejny turnus Dziennego Oddziału Psychiatrycznego, który rozpocznie się we wrześniu.

Z terapii grupowej w ramach Oddziału Dziennego mogą skorzystać:

  • osoby z diagnozą zaburzeń: nerwicowych, osobowości i zachowania, odżywiania, nastroju (depresja) oraz osoby, które:
  • doświadczają trudności w relacjach rodzinnych, zawodowych i towarzyskich;
  • mają problemy w komunikowaniu się z innymi ludźmi (są wycofane, nieśmiałe);
  • są samotne, bezradne, doświadczają poczucia winy lub poczucia utraty sensu życia;
  • mają trudności w rozwiązywaniu kryzysów życiowych;
  • mają trudności z radzeniem sobie ze stratą (np. bliskich osób, utratą pracy);
  • zgłaszają bolesne doświadczenia z okresu dzieciństwa i dorastania (uzależnienia, przemoc w rodzinie);
  • zmagają się z problemem zachowań autodestrukcyjnych;
  • odbyły hospitalizację i mają trudności w powrocie do codziennego funkcjonowania.
Jak zgłosić się na Oddział?
  1. Pacjent ustala w Rejestracji Poradni termin konsultacji z psychologiem. Może to zrobić osobiście lub telefonicznie:
    Poznań, ul. Kórnicka 24, (1 piętro, pokój 105)
    numer telefonu 61 875 24 59 / 881 551 771
  2. Na konsultację pacjent udaje się z aktualnym skierowaniem do psychologa.
  3. Po odbyciu pierwszej konsultacji psycholog informuje pacjenta w jakim terminie zostanie przekazana mu informacja o dacie kolejnej konsultacji psychologicznej (jeśli wstępnie pacjent kwalifikuje się do terapii na Oddziale).
  4. W drugiej konsultacji uczestniczy dwóch psychologów. Podczas rozmowy pacjent może lepiej zrozumieć na czym polega terapia grupowa; omawiane są wątpliwości i obawy pacjenta.
  5. Podczas drugiej konsultacji zostaje podany termin, w jakim zostanie pacjentowi przekazana informacja o zakwalifikowaniu na Oddział.
  6. Między pierwszą a drugą konsultacją pacjent odbywa także wizytę psychiatryczną.

Zajęcia w ramach Oddziału odbywają się codziennie, od poniedziałku do piątku, w godzinach od 13:00 do 20:00.

Czas trwania turnusu terapeutycznego wynosi 12 tygodni.

 

Wszystkich zainteresowanych tą formą pomocy zachęcamy do kontaktu z Rejestracją.