Katharsis | Aktualności | Katharsis
20189
blog,ajax_fade,page_not_loaded,boxed,,wpb-js-composer js-comp-ver-4.3.4,vc_responsive

Katharsis

Odczucia Uczestników po 9 tygodniach terapii

holodno

Usłyszeliśmy, że grupa skończy się przedwcześnie. Wpuszczono nas za kulisy procesu terapeutycznego, gdzie wyszło na jaw, że nie jesteśmy mistrzami terapeutyzowania się. Dla mnie to coraz mniej znaczy, niczego nie oczekuję.

*
Wielkie Gały

W ostatnim czasie dużo się działo, strasznie nawaliłam i nie mam pojęcia, co mogę zrobić, żeby to naprawić. Mam świadomość, że dałam naprawdę dużo z siebie, żeby zniszczyć proces grupowy. Dziś na psychoterapii poczułam się podsumowana – zostały jeszcze 3 tygodnie, a już mówimy, że coś nie wyszło. Teraz potwierdziły się moje słowa, jestem aniołem śmierci – zniszczę siebie i wszystkich pozostałych. Boję się, że mogłam rozwalić komuś terapię. Jednak nie wybaczę sobie, jeśli nie spróbuję postawić tego na nogi. Jestem niczym niewidomy człowiek, który dodatkowo porusza się w nocy, we mgle.

Połowa turnusu za Uczestnikami terapii

holodno

To już połowa z dwunastu tygodni. 

Jestem wciąż nienaprawiona i niegotowa do życia na zewnątrz. 

Prawie zaczęły się wakacje. W tym formalnie dorosłym życiu smakują zdecydowanie mniej słodko i nie są tak słoneczne jak kiedyś. 

*

Wielkie Gały

Wracam na grupę po długim wolnym – chciałam odpocząć, ale nauczyłam się tego, że opuszczanie nie daje odpoczynku. 

Aktualnie, a może ciągle, mam wszystko pomieszane. Chciałabym w końcu zacząć pracować nad sobą. Jestem na siebie zła, bo nie potrafię skorzystać z pomocy, czuję że powinnam mówić, ale jest w środku jakaś blokada. Jestem tak zmęczona, że przestaje się odzywać. Czuję się jakbym wpadała w bezkresny dół i chociaż chcę, to nie mogę wydobyć z siebie głosu. Życie mnie przerasta, mam ochotę leżeć i czekać na śmierć, ale nie po to tu przyszłam, dlatego jeszcze walczę. Mimo mojego złego stanu są też pozytywy – widzę więcej, zastanawiam się, staram się. 

“Na górze róże

Na dole fiołki,

A ja się wykończę

Jak te dwa aniołki”

Mówili “Otwórz oczy” 

Powiedzą “zamknij”. 

*

Foxy Noxy

“I to nie jest żaden Weltschmerz. 

Nie jestem młodą, piękną duszą

– ja po prostu jestem pie***lnięty, 

Chory psychicznie.”

~ Jakub Żulczyk

Mój przyjaciel powiedział mi, że za bardzo skupiam się na swojej chorobie. Przyjaciółka uznała, że to nie choroba, a ja po prostu taka jestem, więc nie mam czego terapeutyzować i nie powinno mnie tu być (“…do diabła wiem, nie jesteś tym, który powinien tu być…”). Trudno mi wstać rano z łóżka, a szukając w akcie desperacji rad w Internetach trafiłam na słowa jakiejś terapeutki, że z depresją jest jak z cukrzycą – trzeba nauczyć się z nią żyć. W mojej głowie następuje przewartościowanie i jeszcze nie wiem, czy powinnam mu się poddać, czy próbować je zatrzymać. Od lat trzyma mnie obawa, że stanę się bohaterką filmu “Mr. Nobody” – blondynką leżącą z płaczem w łóżku, podczas przyjęcia urodzinowego swojego dziecka. Nie chcę w przyszłości oglądać “smutnej mamy” na rodzinnych obrazkach spod ręki córki czy syna. Nie wiem. “Szukam nauczyciela i mistrza… Niech przywróci mi wzrok i słuch i mowę… Niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia… Niech oddzieli światło od ciemności…”

*

Dot. 

20.06

Było dobrze, lepiej. Wróciłam do momentu chwilę przed dniem, w którym zrobiło się źle.

Teraz się nie odnajduję. Denerwują mnie zbyt długie monologi, w których mało jest o uczuciach. Ile można słuchać tego samego. Jeżeli nie idzie się dalej to albo się cofa, albo stoi się w miejscu. Ja mam wrażenie, że stoję w miejscu. Nie odnajduję się. Jestem sfrustrowana, że nic się nie dzieje. 

25.06

Zmęczenie, przerażenie, ból. Dotknęłam tego, z czym tu przyszłam. Ciemność, w której ukryte są bardzo małe metalowe drzwi. Tak ciężko jest je otworzyć, jakby były zespawane z ościeżnicą. Już jakiś czas temu zaczęły rdzewieć.

W moim niewielkich rozmiarów ciele ukryte jest to głęboko… Za głęboko…

Boję się, że już się nie otworzę, aby móc nad tym pracować, a trauma zostanie za nimi na zawsze… 

Refleksje Uczestników po kolejnym tygodniu terapii

holodno
Jestem zmęczona, wyglądam końca obowiązków, które wymuszają na mnie podzielność uwagi i wielozadaniowość.
Tu jest głównie dobrze, na zewnątrz się chwieję.
Nie chcę się mierzyć z prawdziwym życiem.
*
Foxy Noxy
Dobrze się czuję z grupą.
Źle czuję się ze sobą.
Szukam pewności.
Wiary.
Czegoś stałego.
Nie wiem.
Nie potrafię pozbyć się z głowy tych kilku linii narracyjnych.
Chcę uciec od narratora własnej opowieści.
Przychodząc tutaj myślałam, że od sierpnia zacznę żyć normalnie. Dziś czuję się niereformowalna.
Jestem najsłabszym ogniwem.
Nie wiem, jak sobie pomóc, ale jeszcze się nie poddaję.
Szukam.
Chyba już niczego nie jestem pewna.
Coś każe mi biec. Biegnę pod groźbą końca. Pod ostrzałem własnych myśli. Nie wiem, dokąd biegnę, przed czym uciekam. Brak mi już sił, padam z wycieńczenia, potrzebuję przerwy od życia. Gonitwy nie widać końca. Słyszę pojedyncze okrzyki wsparcia – mój doping. To chyba dzięki ich kubeczkom wody jeszcze daję radę. Jestem silna.
Utworem brzmiącym w moim lirycznym sercu jest „Posłanie do nadwrażliwych” Kazimierza Dąbrowskiego. To chyba nie przypadek.

Miesiąc terapii za Uczestnikami Turnusu

holodno

Przychodzenie tutaj jest remedium na strach, ale wpływu terapii na prawdziwe życie, to na zewnątrz, chyba jeszcze nie doświadczyłam.
Cudze sprawy, widoczne w tle, powoli się układają, zamykają, nabierają sensu.
Ja jestem nie wiem gdzie, przygnieciona swoim balastem i oszołomiona. Niech to się już skończy, wystarczy.
Chciałabym iść i wiedzieć, dokąd zmierzam.

*

Foxy Noxy

„Ogromny zgrzyt znieczula nas na szept,
Tak trudno znaleźć drogę w ciepły sen,
Słowa zlewają się w fałszywy ton,
Gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd.
(…)
Muszę leczyć się na ból i strach,
Gdzie jest człowiek, który z siebie sam pokaże mi jak?!”
Wędrówce towarzyszy mi Halina Poświatowska ze słowami:
„…jeśli chcesz mnie zatrzymać, wymów moje imię…”

*

Finch

W piątek na zajęciach z nordic walking, poczułem się po raz pierwszy na grupie radośnie. Nadal nie odpuszczam kontroli, mam problem z mówieniem nie na temat – rozpoczynaniem własnych tematów.

Nowa grupa terapeutyczna dla osób identyfikujących się z syndromem Dorosłych Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjncych – DDD (w tym DDA)

Z radością informujemy, że w tym roku nasza oferta leczenia uzależnień zostanie poszerzona o usługi komercyjne.

Już we wrześniu pracę rozpocznie pierwsza grupa terapeutyczna dla osób identyfikujących się z syndromem Dorosłych Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjncych – DDD (w tym DDA). Osoby zainteresowane tym rodzajem pomocy już teraz mogą zapisywać się na konsultacje u terapeutek prowadzących grupę. 

W ramach usług komercyjnych można również skorzystać z terapii indywidualnej u naszych specjalistów uzależnień.

 DDD plakat

Nowe terminy rozpoczęcia warsztatów „Uwolnij swoje ciało”

Informujemy, że uległ zmianie termin rozpoczęcia warsztatów „Uwolnij swoje ciało”.

Aktualnie istnieje możliwość zapisania się do jednej z dwóch grup, które rozpoczną 8-tygodniowy cykl zajęć w terminach 26.07.2018 r. i 27.09.2018 r. Zajęcia będą odbywać się w w czwartki w godzinach 19:00-21:00. 

Serdecznie zapraszamy wszystkie osoby poszukujące odprężenia i harmonii w ciele, chcące lepiej radzić sobie ze stresem i poszerzyć świadomość swojego ciała.

 uwolnij swoje ciało plakat zielony bez dat

Odczucia Uczestników po drugim tygodniu Turnusu

holodno

Drugi tydzień był wspaniały.
 Czułam się częścią grupy i może nawet kimś, kto wywiera czasem pozytywny wpływ na innych.
W piątek pojawił się okołoweekendowy niepokój, a dziś zostało mi przypomniane, że nie mamy całego czasu świata na tym oddziale i dlatego powinnam się szybko otworzyć i upewnić się, jakie są moje cele.
Jak widać, nie jest kolorowo, nie zawsze.
Pogoda nie jest sprzymierzeńcem osób uwięzionych w pokoju 107.
*
Wielkie Gały
Pogubiłam się ile czasu minęło, ale nie przeszkadza mi to specjalnie. Nie jestem pewna, co czuję, co wiem, a czego nie. W mojej głowie panuje sztorm. Z jednej strony terapia uświadamia mnie, ile mam w sobie rzeczy to poprawy i jak bardzo boli mnie ciało i dusza – co ważniejsze, nadal chcę tu być. Mój sens ocieka mi niesiony przez wiatr, ale na tę chwilę biegnę i staram się go złapać, jeszcze. 
Mam wrażenie, że jeśli się zatrzymam to spadnę w jakąś nieokreśloną przepaść. Może trochę stawiam na jedną kartę, ale już nie wiem, co innego mogę zrobić. Jestem strasznie zmęczona i mam wrażenie, że w środku się palę, mam nadzieję to zatrzymać, ale nie wiem.
Żyję w świecie „Nie wiem”.
*
Ariadna
Zmierzam w dobrym kierunku:
– lata milczenia, teraz jak się rozgadam, to nikt i nic mnie już nie zatrzyma ;-)
To ważne, aby mówić (o sobie i od siebie), aby być usłyszanym i usłyszeć innych. To osadza, daje stabilność i porządek w głowie.
Jeszcze potrzebuję zrobić miejsce na emocje, aby móc je wyważać i przeżywać, i nie być ocenianą, i nie oceniać, gdy emocje wyrażają inne osoby.

*
Foxy Noxy

„Mam taki zamek pośród chmur
I kiedy zasnę mieszkam w nim.
Tam już nie muszę podłóg myć,
Nie w moim zamku pośród chmur…

Jest tam zabawek cała moc,
Dziewcząt i chłopców wiele jest,
Nikt nie używa brzydkich słów,
Nie w moim zamku pośród chmur…

Jest biała dama – Pani Chmur,
Co lubi śpiewać mi do snu,
Jest piękna i zawsze tuli mnie,
A mówi tak: Cosette, ja kocham cię.

Nikt się nie może zgubić tam
I nikt się tam nie musi bać.
Nikt nie wie co to płacz i ból,
Nie w moim zamku pośród chmur…”

Dziś trudno mi było tu
wrócić.
Nie pomagała myśl,
że moja nieobecność
zostałaby niezauważona.

Siedzę tutaj,
bo to ja jestem
swoim tyranem.
Najgorszym krytykiem.
*
Finch
Po dwóch tygodniach turnusu napięcie zelżało. Skończyły się koszmary, które uniemożliwiały sen. Właściwie to, paradoksalnie, śpi mi się najlepiej w trakcie tygodnia, po zajęciach, gdyż dostarczają mi one odpowiedniej ilości wrażeń. Spać nie mogę za to w weekendy. Z drugiej strony, pojawia się jeszcze pokusa, by zrezygnować z turnusu. Doktor powiedział mi w czasie wizyty, bym umówił się na specjalny, przyspieszony termin, gdybym powziąć taką decyzję. Nie wiem, czy już wykorzystać tę możliwość, czy też jeszcze poczekać.

Refleksje po I tygodniu terapii

holodno

Jest dziwnie, ambiwalentnie, nie wiadomo, jak to powinno działać.

Na początku była euforia, teraz jest niepewnść i odrobina apatii, całkiem przewidywalnie.

Czuję znajomy opór. Być z innymi to jakby wciskać kwadratowy przedmiot w okrągły otwór. Tym razem powinno mnie to cieszyć, bo wreszcie mam środki, by sobie ze sobą poradzić.

*

Wielkie Gały

Minął tydzień i co czuję? Właściwie to nadal nie wiem dokładnie.

Był dużo stresu, ale też śmiechu, płacz i złość. Jednak trzymam się zdania, że przyjście na oddział to jedna z lepszych decyzji, jakie podjęłam. Nadal dziwi mnie, jak obcy ludzie tak szybko mogą zacząć coś dla mnie znaczyć. Czuję się tutaj komfortowo, mimo całego stresu i lęku, to zasługa grupy. Ciągle boję się, że nie będę potrafiła czegoś dla siebie stąd zabrać, że to zbyt ulotne. Generalnie, jeszcze dużo pracy.

*

Foxy Noxy

Po tygodniu uczęszczania na terapie oraz warsztaty, co stało się już moją codziennością, nadal towarzyszą mi mieszane emocje.

Każdego dnia wracam do bezpiecznych czterech kątów zarówno negatywnie rozchwiana jak i z pozytywnym przeświadczeniem, że może nie jestem w tym wszystkim sama – że ktoś mnie może zrozumie. Na co dzień jest przy mnie mężczyzna, który nie rozumie mnie, ale za to wspiera jak tylko potrafi i akceptuje mimo wszystko.

Zastanawiam się, co mi pomoże otworzyć się na terapii… Dużo łatwiej przychodzi mi pisanie niż mówienie, więc może to jest mój klucz.

Czuję się coraz bardziej zagubiona we własnej nadprodukcji myśli i w natłoku emocji.

W dusznej, ciasnej sali błyszczy cytat Mary Anne Radmacher:
„Odwaga nie zawsze jest głośna.
Czasem to cichy głos na koniec dnia:
Spróbuję jeszcze raz jutro.”

Całym serduszkiem dziękuję temu, kto go tutaj umieścił.

To chyba dla niego (po części) tu wracam.

*

Finch

W zeszły czwartek pod koniec zajęć z psychoterapii padł temat moich planów możliwej rezygnacji z uczestwictwa w grupie terapeutycznej. Nastąpiło to dosłownie w ostatnich minutach psychoterapii, więc temat miał być kontytuowany w poniedziałek. Faktycznie nosiłem się z takim zamiarem, następnego więc dnia – to jest w piątek – postanowiłem nie przyjść na zajęcia. Miałem cały weekend na odpoczynek i zastanowienie się nad decyzją. Miałem obawy przed kontynuacją w trakcie nadchodzącego tygodnia zadań, a właściwie zabaw, polegających na zmienianiu miejsca siedzącego, różnych zagadkach i kalamburach. Były one bowiem dla mnie bardzo stresujące.
Dodatkowo bałem się, że temat moich wahań co do uczestwictwa w grupie będzie dopiero rozstrząsany i spotkam się z pretensjami uczestników. Myślałem, że mogli się poczuć urażeni. W czasie dzisiejszych zajęć, czyli w poniedziałek, dostałem jednak duże wsparcie od grupy, dotyczące między innymi możliwości rezygnacji przeze mnie, nie z samej grupy terapeutycznej, ale z owych zabaw o charakterze zagadek/kalamburów, na wypadek gdyby powtórzyć się one miały w przyszłości. Dodatkowo otrzymałem informację zwrotną od prowadzącego, dotyczącą mojego postępowania w takich sytuacjach. Informacja ta była dla mnie bardzo ważna. Uświadomiłem sobie, że funkcjonuję w takich kontekstach (tj. np. grup) jak dziecko dając się wtrącić w formę, a nie dając sobie prawa do pokierowania sobą i wolnego rozporządzania, czy chcę, czy też nie chcę w czymś uczestniczyć. Trochę skojarzyło mi się to z Gombrowiczem i „Ferdydurke”, choć czytałem tylko „Bryka” zamiast książki :)
Ogólnie jestem dobrej myśli (po raz pierwszy tutaj), zamierzam uczestniczyć w turnusie, choć obawiam się środy.